Pomoc dla Krzysia

Pomoc dla Krzysia
przekaż 1% - to nic nie kosztuje

sobota, 27 lutego 2010

poszły w świat

Wczoraj wysłałam paczuszki z obydwu wymian z okazji Dnia Kobiet, w których wzięłam udział. Mam nadzieję, że dotrą one szybko i bezpiecznie do adresatek :)

Niech pozostanie jeszcze tajemnicą do kogo trafią ;)

czwartek, 25 lutego 2010

Wymianka Wielkanocna

Skusiłam się na udział w jeszcze jednej wymianie wielkanocnej. Pomysły mam więc myślę, że będzie dobrze :) Zachęcam więc tych co tu w jakiś sposób trafiają do udziału z zabawie zorganizowanej przez Enthie. Można się zapisywać do końca lutego więc jeszcze parę dni jest.

pierniczki

Upiekłam wczoraj pierniczki. Paczuszka, w ramach wymiany z okazji Dnia Kobiet, jest więc gotowa do wysłania. :)
A oto przepis na pierniczki. Nadają się one nie tylko do jedzenia, ale także świetnie się spisują wisząc na choince :D

550g mąki
120g masła
300g sztucznego miodu
60g przyprawy do piernika
100g cukru pudru
jajko
2 łyżeczki sody
2 łyżeczki kakao
1 duża łyżka śmietany

Masło roztopić, ostudzić, wymieszać w donicy kolejno z miodem, cukrem z kakao, przyprawą do piernika, jajkiem. Następnie stopniowo dodawać mąkę wymieszaną z sodą, a w trakcie dodać śmietanę.
Powycinać foremkami. Jeśli chcemy wieszać na choince - zrobić otworki wykałaczką. Piec w piekarniku o temperaturze 180 stopni przez ok 8-10minut.

zakładkowy niewypał

Zrobiłam zakładkę. Strasznie mi się spodobała. Miała powędrować do kogoś jako dodatek do wymiankowego prezentu niestety pozostanie u mnie. Powód? Farbująca mulina. Wydaje się niemożliwe, ale jednak. Kanwa zmieniła swój kolor na różowawy, ale nie cała tylko tam gdzie stykała się z nią mulina. Nie wygląda to ładnie, więc nie obdaruje kogoś takim niewypałem. Ale mama jest zadowolona, więc dramatu nie ma.

poniedziałek, 22 lutego 2010

chwalipięta

Pochwalę się a co :) Właśnie listonosz przyniósł mi paczuszkę a w niej słodkości od Kachaska Poza miłostnikiem, którego się spodziewałam były jednak jeszcze: śliczna karteczka oraz serwetki, które na pewno się przydadzą.

Skończyłam też zakładki na moje candy, na które się jeszcze zapisywać można.




Oraz kilka innych, które powędrują niebawem do ich przyszłych właścicieli. Jedną z nich mogę się już podzielić gdyż prace nad nią zostały już całkowicie zakończone

piątek, 19 lutego 2010

Ciasteczka black&white

225 g gorzkiej ub półsłodkiej czekolady
110 g masła
2/3 szklanki cukru
3 duże jajka
2 łyżeczki ekstraktu z wanilii
1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
szczypta soli
1 i 2/3 szklanki mąki
1/2 szklanki cukru pudru do obtoczenia

W miseczce ustawionej na garnku z gotującą się wodą rozpuszczam masło z połamaną czekoladą.
Białka ubijam na sztywną pianę, dodając pod koniec po łyżeczce cukier, a następnie żółtka i ekstrakt z wanilii. Mieszam z rozpuszczoną czekoladą.
Mąkę wymieszaną z solą i proszkiem do pieczenia wsypuję do masy czekoladowej i mieszam do czasu połączenia się składników. Przykrywam folią spożywczą i wkładam do lodówki na całą noc lub na minimum 4 godziny.

Z zimnego ciasta formuję kuleczki o szerokości 2,5 cm, obtaczam je dokładnie w cukrze pudrze i układam na blasze wyłożonej papierem do pieczenia.

Jeśli ciasto zmięknie i ociepli się podczas lepienia kulek, wkładam resztę do lodówki i wyjmuję partiami, tak aby cały czas było dobrze schłodzone. Dzięki temu po upieczeniu cukier puder na powierzchni ciastek nie namoknie, a ciasteczka ładnie popękają.
Piekę przez 8-12 minut w temperaturze 170ºC. Przekładam na metalową kratkę do ostudzenia. Trzeba uważać, aby nie piec ciasteczek zbyt długo, bo mogą nie być miękkie w środku. Można wyjąć jedno i spróbować.

Są naprawdę smaczne!

Bezy delikatnie czekoladowe

150 g cukru
4 białka
szczypta soli
3 łyżki kakao
4 kostki czekolady.

Szczyptę soli dodajemy do białek, a potem ubiłam je na sztywno. Następnie dodajemy po łyżce cukru wciąż ubijając. Na koniec wsypujemy startą czekoladę i kakao i wymieszamy wszystko szybko.
Układałam małe kopczyki na papierze do pieczeni. Wkładamy do piekarnika nagrzanego do 150 stopni i trzymamy je tam ok. 40 minut. Potem zmniejszamy temperaturę do 100 stopni i suszymy jeszcze przez 30 minut.


Szczerze mówiąc ten wypiekł za bardzo nie wyszedł :( Nie wiem, może temperatura była za duża, albo za długo się suszyły te czekoladowe beziki, ale takie suche wyszły bez smacznego środka.
Ale cóż tam, zawsze chciałam spróbować zrobić bezy no i spróbowałam ;)

Czekoladowe Brownie z orzechami


Uwielbiam mieć pretekst do zrobienia czegoś. Tym razem w roli Pretekstu występuje Czekoladowy Weekend, który się właśnie zaczyna, a w roli Czegoś Ciasto Brownie, którego zrobienie kusi mnie już od jakiegoś czasu, ale zawsze brakuje w domu czekolady. Dziś całe szczęście czekolady nie zabrakło w sklepie ;)
Mam kilka przepisów na Brownie. Różnią się od siebie czasem nieco. Na pierwszy rzut wybrałam ten:

200 g gorzkiej czekolady,
200 g masła,
115 g mąki,
300 g cukru,
200 g włoskich orzechów,
6 jajek.

Masło i połamaną w kostki czekoladę rozpuścić w misce ustawionej nad garnkiem z delikatnie gotującą się wodą.
Białka ubić na sztywną pianę, dodać żółtka, a następnie stopniowo dodawać cukier i mąkę cały czas miksując.
Na koniec wlać ostudzoną czekoladę z masłem.
Dużą blachę wyłożyć papierem do pieczenia ciast, przelać przygotowane ciasto i wyrównać powierzchnię.
Ciasto posypać orzechami i wstawić do nagrzanego do 200 stopni piekarnika. Piec około 30 minut.

Gdyby ktoś chciał spróbować polecam jednak piec ok.10minut krócej - mój piekarnik jest powolny ;)

środa, 17 lutego 2010

Też mi post ;)

Wstałam dzisiaj niezbyt wcześnie bo nie było po co. Nieśpiesznie robiłam śniadanie nie wiedząc na co mam ochotę w ten postny dzień. A tu nagle listonosz zadzwonił do mych drzwi i przyniósł dla mnie paczuszkę.

Trochę byłam początkowo zdezorientowana, ale po rozpakowaniu skojarzyłam fakty. Była to niespodzianka od Edyty z Miluszkowego bloga za wysłanie lali dla dzieci z domu dziecka. Coś jednak w tym jest, że jak dajesz komuś to wraca do Ciebie. Laleczkę postanowiłam uszyć tak trochę na próbę czy potrafię i żeby zrobić komuś przyjemność, a tu zostałam wylosowana ależ mi radość Edytko sprawiłaś. Już się chwalę co dostałam :)

wtorek, 16 lutego 2010

Wymianka Wielkanocna

Postanowiłam się nie zrażać tym, że czasem coś nie jest takie jakie by się chciało żeby było i zapisałam się do kolejnej wymianki. Tym razem zorganizowanej przez Lucynę na jej blogu Po nitce do kłębka

Zapisywać można się do końca lutego :)

poniedziałek, 15 lutego 2010

Dzieje się :)

Oj dzieje :) od czwartku do soboty nieco powstało rzeczy. Okazji się kilka nadarzyło więc chciało mi się robić dwa razy bardziej :)
Zaraz się tu też pochwalę.
Po pierwsze skończyłam kilka rzeczy którymi pochwalić się jeszcze nie mogę ponieważ są one prezentami na wymianki, więc nie chciałabym, żeby ktoś przypadkiem zobaczył je zanim dostanie do rąk własnych.
Chwalić będę się więc tym co już zostało podarowane. Na początek zakładka do książki. Dla wyjątkowej osoby w walentynkowym klimacie choć generalnie rzecz biorąc Walentynek nie obchodzę. Jednak tak mi się wzorek spodobał, że ni mogłam się po prostu oprzeć no i powstała taka oto zakładeczka ;)


W piątek zostało mi zakomunikowane,że jedziemy w niedzielę do Sanoka na 1 urodziny Mai. Od razu przed oczami stanęły mi stworki, które kiedyś widziałam na http://humorki-stworki.blogspot.com/ Przegrzebałam więc szafy w poszukiwaniu polarowych kawałków materiału, które niegdyś się pojawiły w związku z różnymi poduszkowo-bałwankowymi okolicznościami pojawiły no i uszyłam wielbłądka :D


Przypadł on Majce ewidentnie do gustu.

a najlepiej jest go przytulać do buźki, na wszelakie sposoby...


Z pobudek ekologiczno-ekonomicznych odnowiłam także stare podkładki Andrzeja nadając im nowy design ;)

piątek, 12 lutego 2010

zakupy do ...

Tak się czasem składa, że się na coś strasznie czeka, napala na to, podnieca gdy już jest tak blisko, a później okazuje się, że to totalny niewypał, klops, .... ehhh...
Sprawcami całego zła są dwaj panowie. Na poniższym zdjęciu stoją od prawej:Bezbarwny werniks pękający na bazie wody do wycinanek oraz Werniks postarzający do wycinanek.

A było to tak. Poszłam do sklepu dla plastyków poprosiłam o preparat powodujący pękanie farby przy wykonywaniu decoupage. Pani dała mi pierwszy i powiedziała, że jest jest postarzający, który wzmacnia efekt końcowy. No więc się skusiłam i zapłaciłam za dwa słoiczki 40zł. Wróciłam do domu i postanowiłam wypróbować. Wedle jakiegoś kursu znalezionego na internecie wzięłam wieszak, oczyściłam z lakieru, pomalowałam farbą akrylową w kolorze brązowym. Gdy wyschła pokryłam werniksem pękającym, zaś gdy ten wysechł pokryłam go farbą białą.
Czekałam, czekałam i nic.
Postanowiłam więc poszukać na internecie co też mogło pójść nie tak. No i znalazłam informację, że najpierw należy pomalować farbą przedmiot, a następnie po jego wyschnięciu nakłada się werniks postarzający, a po 45minutach na niego werniks pękający. Tak też więc zrobiła.
Czekałam, czekałam i nic.
Może ktoś wie czemu tak cudowne i drogocenne preparaty nie zadziałały? Co zrobiłam źle? Lub może ktoś mógłby mi polecić jakieś sprawdzone cuda?
Wieszak wygląda tak. Zmarszczki można by na nim znaleźć jedynie pod mikroskopem.

Światło trochę kiepskie, ale ciemno już...
Pocieszające jest to, że moja przytu-lalka dotarła do Miluszki :)

wtorek, 9 lutego 2010

Międzynarodowy Dzień Pizzy

Właśnie dobiega końca Dzień Pizzy. W sumie to ludzie dziwaczne niby-święta wymyślają. Ciekawe czy jest np. Dzień Rosołu albo Pierogów ruskich :P No ale nic to. Usłyszałam rano w TV, że dziś dzień taki a nie inny i postanowiłam go uczcić robiąc pizze do czego się od dłuższego czasu przymierzałam, ale oczywiście brakowało okazji. Skoro się takowa nadarzyła grzechem byłoby nie skorzystać. Co by nie było, że wszystko super w kuchni mi wychodzi, to ciasto zapomniałam posolić. Ale i tak pizze wyszły pycha jak na mój pierwszy raz robienia ciasta tradycyjnymi metodami bez wykorzystywania urządzeń wspomagających typu miski Tupperware.

Przepis jest prosty:
- 80 dag mąki
- 4 dag drożdży
- 2 szklanki letniej wody
- pół łyżeczki cukru
- pół łyżeczki soli
- 8 łyżek oliwy z oliwek
Pokruszone drożdże mieszamy w dużym kubku lub garnuszku z cukrem, 2 łyżkami mąki i letnią wodą. Zostawiamy w ciepłym miejscy żeby ruszyły (przy kominku dzieje się to dość szybko i drożdże szybko ruszają do ucieczki). Przesianą mąkę mieszamy w misce z wyrośniętymi drożdżami. Później dodajemy resztę składników. Oliwę do ciasta daje się na samym końcu. Ciasto wyrabiamy dokładnie przez około dziesięć minut, aż stanie się elastyczne i będzie odchodzić od ręki. Wyrobione ciasto zostawiamy pod przykryciem, by wyrosło. Kiedy podwoi swoją objętość ciasto wykładamy (rozciągamy) na dno dużej blaszki lub jak ja to wolę robić rozciągam sobie placek na papierze do pieczenia. Następnie smaruję cisto niewielką ilością oliwy i przecieru pomidorowego, a następnie układam co mi przyjdzie do głowy lub to co lubią moi goście.
Dzisiaj były dwie różne pizze, powyżej pizza nr 1 z pieczarkami (startymi i uduszonymi wcześniej na patelni), cebulą, kukurydzą, wędliną drobiową i serem. Poniżej pizza nr 2 na której poza pieczarkami, kukurydzą i cebulą wylądowało dla odmiany salami, ser feta i oliwki.

czwartek, 4 lutego 2010

candy i inne takie

Innych takich jest sporo, ale najpierw o Candy :)
Zorganizowania go powody są dwa po pierwsze tak na dobre rozpoczęcie, a po drugie urodziny. Dlatego też można się zgłaszać do 3 marca. W związku z tą datą wylosowane zostaną także 3 osoby dla których z kolei w związku z moją manią czytania książek mam w prezencie 3 zakładki.

/tu oczywiście jeszcze niewykończone, ale spokojna głowa będą na czas :)/

Zasady takie jak zawsze:
1. Komentarz pod postem
2. Informacja u siebie na blogu (zdjęcie, link)
Gdyby ktoś miał ochotę mnie poobserwować będzie mi miło :)

No a tak poza tym ostatnimi czasu w końcu coś upiekłam. Korciło mnie i korciło, ale pomysłu nie miałam co, a że trzeba było coś na szybko upiekłam MARMUREK. Przepis banalnie prosty. Godzinka czasu i gotowe. A jak smakuje? Cóż nie zdążyłam zrobić nawet zdjęć, bo wszystko zostało spałaszowane. Więc gdyby ktoś miał ochotę podaję co i jak:
2 szklanki mąki
4 jajka
3/4 szklanki cukru
1 szklanka oleju
2 łyżeczki proszku do pieczenia
1 kieliszek spirytusu
1 cukier waniliowy
2 łyżki kakao

Wszystkie składniki prócz kakao wrzucamy do malaksera lub miksera i dokładnie ze sobą łączymy. Następnie dzielimy na dwie części. Pierwszą wlewamy do foremki, a do drugiej dodajemy kakao i mieszamy. Następnie pokrywamy nią warstwę jasną i delikatnie robimy mazaki. Pieczemy przez 45minut w temperaturze 180 stopni.
Smacznego :)

Przyszedł także czas pożegnać się z choinką. Tak, tak wiem... Trochę późno, ale jakoś tak wcale mi nie przeszkadzała więc sobie stała.

Zaczęłam też "prace" nad prezentem dla Agi w ramach wymiany z okazji Dnia Kobiet w Szafie cukierkowo-wymiankowej. Trzeba będzie też się zastanowić co by w kolorze turkusowym zachwyciło Magdę dla której mam coś przygotować w ramach wymiany u AgnieszkiMD. Hmmm.... jest się nad czym zastanowić :D No więc do dzieła